Walentynki, tradycyjne święto zakochanych w USA od kilku lat na dobre zagościło w naszej kulturze. Jest to zdecydowanie najromantyczniejsze święto w roku, w trakcie którego coraz więcej osób decyduje się na zaręczyny ze swoim partnerem. Jeśli wszystko układa się po naszej myśli, pozostaje nam tylko rozpoczęcie starannego planowania tego najważniejszego dla przyszłej panny młodej dnia w życiu, jeżeli jednak zaręczyny zostaną przez jedną stronę zerwane, mogą pojawić się spore komplikacje i to bynajmniej nie tylko natury moralnej. Zaręczyny bowiem w naszej kulturze stanowią swoiste zobowiązanie, mające na celu zawarcie związku małżeńskiego, zaś odstąpienie od tego zamiaru może powodować powstanie dotkliwych konsekwencji prawo finansowych.

Za pewne nie wiele osób wie, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu w naszym systemie prawnym forma zaręczyn była uregulowana w przepisach prawa, na mocy której porzucona narzeczona miała możliwość domagać się nawet odszkodowania od niedoszłego męża za utratę dziewictwa. W wyroku Sądu Najwyższego z 1928 roku,  wskazano iż „Powódka, twierdząc, że była z pozwanym zaręczoną i że ten od zaręczyn odstąpił, domagała się odszkodowania za stratę dziewictwa w kwocie 1000 zł, oraz za wykłady, poczynione w oczekiwaniu małżeństwa w sumie 9807 zł. Pozwany wniósł o oddalenie skargi, zaprzeczając narzeczeństwo i twierdząc, że powódka nie była nieposzlakowaną.”

W chwili obecnej, instytucja zaręczyn nie jest formalnie uregulowana w przepisach, co zdecydowanie przysparza wiele trudności, jeżeli jedna ze stron zdecyduje się na dochodzenie na drodze sądowej zwrotu pierścionka zaręczynowego, drogocennych prezentów czy też ewentualnych wydatków poniesionych w związku z organizacją przyjęcia weselnego. Zasadnym bowiem wydaje się, aby osoba odpowiedzialna za zerwane zaręczyny poniosła odpowiedzialność za wszelkie wydatki związane z przygotowaniem uroczystości weselnej lub też zwróciła wartościowe prezenty przekazane jej przez drugą stronę. W tych aspektach coraz częściej bowiem dochodzi pomiędzy stronami do różnic poglądowych, które najczęściej doczekują się rozstrzygnięcia przed sądem. Z jedną z takich spraw Sąd Najwyższy zajął się w 1953 roku, w którym wydał rozstrzygnięcie ( orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 15 lipca 1953 r., II C 687/53), następującej treści: „Lekkomyślne spowodowanie kosztów niedoszłego ostatecznie do skutku przyjęcia weselnego stanowi podstawę do żądania stosownego odszkodowania od osoby zrywającej przyrzeczenie małżeństwa”. Kazus jest o tyle ciekawy, iż do zawarcia związku małżeńskiego nie doszło, z uwagi na fakt, iż pan młody nie pojawił się na własnym ślubie. Niedoszła teściowa domagała się od niego zwrotu równowartości zmarnowanego jedzenia oraz „koszuli i zelówek”- wycenionych nota bene na 93 zł, które sprezentowała przyszłemu zięciowi. Sąd co do zasady uznał takie żądania za usprawiedliwione. Pomimo swojej archaicznej daty, powyższe orzeczenie do dziś jest bardzo często przywoływany przez porzuconych przed ołtarzem narzeczonych. Należy bowiem mieć na uwadze, że wszelkie wydatki poniesiona na przygotowanie ceremonii ślubnej, które nie odbyło się z winy jednej ze stron, można ogólnie uznać za szkodę, zaś jej naprawienia można zadąć na zasadach ogólnych.

Tak naprawdę zakwalifikowanie zaręczyn i ich skutków prawnych przysparza w doktrynie wiele sporów. W oparciu o zasadę swobody umów, zaręczyny jak najbardziej wpisują się w regulację prawa cywilnego, albowiem stanowią swoisty rodzaj umowy zawartej pomiędzy narzeczonymi.  Jednakże w zakresie uregulowania skutków ich zerwania i w konsekwencji konieczności rozliczenia wszelkich nakładów poczynionych na związek, istnieje wiele rozbieżności.

W swojej praktyce zawodowej spotkałam się z dość ciekawą koncepcją, zgodnie z którą zaręczyny należy zakwalifikować jako rodzaj umowy przedwstępnej, na mocy której obie strony zobowiązują się do złożenia w przyszłości określonego oświadczenia woli oraz do podjęcia innych czynności niezbędnych do zawarcia przyrzeczonej umowy. Jak wiadomo, mocniejszym skutkiem zawarcia umowy przedwstępnej jest możliwość dochodzenia jej zawarcia przed sądem, co jednak w praktyce byłoby raczej niewykonane, albowiem żaden sąd nie jest władny wykonać za stronę zobowiązania do zawarcia małżeństwa. Także dochodzenie odszkodowania na drodze sądowej nie do końca byłoby skuteczne, albowiem zaręczyny kształtują z natury sferę osobistą między narzeczonymi a nie majątkową.

No dobrze, zatem jak najskuteczniej odzyskać wręczony niedoszłej żonie drogi pierścionek zaręczynowy? W ostatnim czasie, media z zapałem relacjonowały głośny proces o zwrot pierścionka zaręczynowego o wartości ponad 150 000 zł wręczonego piosenkarce Pani Dorocie Robaczewskiej „Dodzie” przez Pana Emila Hajdara. Dodatkowo oprócz zwrotu drogocennego pierścionka domagał się on także zwrotu wartościowych prezentów w postaci ubrań i torebek, które zakupił dla narzeczonej. Jednakże Sąd Okręgowy w Warszawie opublikował wyrok nakazujący Pani Dorocie Robaczewskiej wydanie Panu Emilowi Haidarowi jedynie platynowego pierścionka z odwzorowaniem serca z diamentu, w pozostałym zakresie powództwo oddalił oraz rozdzielił stosunkowo koszty procesu pomiędzy stronami.  Sąd wskazał, iż uzasadniony jest jedynie zwrot pierścionka zaręczynowego, zaś pozostałe wręczone przez narzeczonego prezenty pozostaną własnością celebrytki.

W mojej ocenie, najskuteczniejszym sposobem na odzyskanie wszelkich kosztowności jest potraktowanie ich po prostu jako darowizny. Sytuacja będzie łatwiejsza, jeżeli to osoba która otrzymała podarunki doprowadziła do zerwania zaręczyn, albowiem wtedy mamy podstawę do zakwalifikowania jej zachowania jako rażącej niewdzięczności względem darczyńcy, która stanowi kodeksową przesłankę do odwołania darowizny.

Aby nie było zbyt łatwo, przepis 898 k.c. nie rozstrzyga, co kryje się pod pojęciem „rażąca niewdzięczność”. W zasadzie bardzo trudno byłoby oczekiwać od ustawodawcy nawet próby określenia tego pojęcia, które należy oceniać indywidualnie w każdym przypadku. Zróżnicowane sytuacje życiowe czynią bowiem niemożliwym takie przedsięwzięcie. Tak naprawdę ustawa pozostawia sądowi wolną rękę i ustalenie, czy konkretne zachowania mieszczą się w pojęciu rażącej niewdzięczności, przez pryzmat zwłaszcza norm moralnych oraz celów, jakie realizuje umowa darowizny.  Warto zatem skonsultować swój przypadek z adwokatem, aby uniknąć nieprzyjemnego rozczarowania w sądzie.

Na zakończenie chciałabym dodać, że istnieje także inna droga do odzyskania prezentów wręczonych niedoszłemu małżonkowi. Zgodnie z art. 410 k.c. można domagać się zwrotu nienależnego świadczenia, jeżeli poprzez zerwane zaręczyny odpadła podstawa świadczenia lub cel świadczenia ( czyli zawarcie związku małżeńskiego) nie został osiągnięty. Gdyby zraniony i porzucony partner zniszczył umyślnie wręczone prezenty, chcąc uniknąć w ten sposób ich zwrotu, można domagać się zwrotu ich równowartości. Jest zatem kilka możliwości wystąpienia z roszczeniem na drogę sądową, zatem zachęcam do indywidualnej konsultacji z Kancelarią, zanim podejmiesz kroki z której opcji chcesz skorzystać w sądzie. 

Z okazji nadchodzącego święta zakochanych mimo wszystko, życzę pełni szczęścia,  miłości oraz podejmowania racjonalnych i przemyślanych decyzji.